Zachodniopomorska wiosna, część 1- Koszalin

 

No to jest kolejna relacja z podróży! Tym razem zwiedziliśmy z Wojtkiem województwo zachodniopomorskie, a konkretniej powiat koszaliński, a jeszcze dokładniej miejscowości: Koszalin, Mielno, Unieście i Sarbinowo. Trzy ostatnie leżą nad morzem. Będą opisane i pokazane miejsca najczęściej odwiedzane przez turystów, a także takie, do których większość z nich nie dotrze. Nie lubimy leniuchować- to możemy robić w domu, a na wycieczce wolimy spacerować, odkrywać nowe miejsca, robić zdjęcia. Dziennie pokonywaliśmy ok. 20 km.

 

Dzień 1:

30 kwietnia wyruszamy pociągiem z Olsztyna. Dzień wcześniej odebraliśmy legitymacje studenckie, więc nie opłaca nam się podróż autem. Poza tym samochodem jedzie się dłużej niż PKP, lepiej wygodnie siedzieć w pociągu i nie przejmować się ciężką trasą. Naszym celem jest dotarcie do Koszalina, a potem busem do Mielna.

W Koszalinie wita nas deszcz i jakoś jest tak ponuro… Na szczęście za chwilę podjeżdża bus, płacimy po 5 zł (za każdym kolejnym razem płacimy po 4 zł, nie mam pojęcia dlaczego) i jedziemy do Mielna. Połączenia autobusowe między Koszalinem, a morzem nawet poza sezonem są bardzo częste. 15 minut czasu i 13 km drogi i jesteśmy na miejscu. Idziemy z walizkami z lekkim stresem, czy właściciele nas przyjmą w kwaterze, bo dokonaliśmy rezerwacji i przelewu poprzez serwis booking, a nie skontaktowaliśmy się z gospodarzami. Na szczęście nas witają i dają klucze do pokoju. Pokój wygląda bardzo ładnie i przytulnie. Widać, że rzeczy są nowe, a budynek co dopiero wybudowany lub świeżo po remoncie.

Odpoczywamy chwilę i idziemy na obiad. Na ulicach jest zupełnie pusto, a większość restauracji i barów jest zamkniętych. Przy samym morzu jest jednak kilka funkcjonujących. Wchodzimy do jednego z miejsc i zamawiamy rybę. Wybór potraw też jest ograniczony i jesteśmy zmuszeni wziąć łososia i dorsza- droższe ryby, ale było warto. Właściciele dbają o każdego klienta, bo niewielu ich tutaj.

Po wyjściu z knajpy niestety zastał nas znowu deszcz… dlatego wracamy do naszego pokoju. Z resztą i tak jest już późno… podróż zajęła nam prawie cały dzień.

 

Dzień 2:

Następnego dnia wstajemy wcześnie i wita nas…SŁOŃCE! 🙂 Jedziemy do Koszalina. Mamy w planach przejść całe miasto na piechotę. Najpierw kierujemy się na północ. Jakoś od początku ciężko mi się idzie… Narzekam Wojtkowi, ale potem ściągam kurtkę i już jest dobrze 🙂 Po prostu było za gorąco. Chyba pierwszy raz w tym roku idę na krótkim rękawku.

Osiedle Morskie

 

Idziemy Aleją Monte Cassino i po chwili trafiamy na ulicę Morską. W ten sposób znajdujemy się na Osiedlu Morskim. Powyżej mapka trasy. Na początku idziemy pomiędzy domami jednorodzinnymi, ale widzimy też bloki, które są tutaj charakterystyczne. Od razu zwracamy uwagę na to, że mają narysowane na sobie różnych kształtów ryby. Odwiedzamy między innymi: „radioaktywnego borsuka”- graffiti na budynku „Portu Narzędziowego” przy ulicy Morskiej, „konia garażowego”- graffiti na garażu przy ulicy Rybackiej, pomnik z kotwicą między blokami przy ulicy Bosmańskiej i przede wszystkim warty uwagi Kościół pw. św. Ignacego.

          

          

         

 

Niby osiedle jak osiedle, ale leży nad rzeką o ciekawej nazwie- Dzierżęcinka. Niedaleko pomnika z kotwicą znajduje się boisko, skąd jest widok na działki. Idziemy w dół ulicą Bosmańską w ich kierunku. Za chwilę docieramy do małego mostku, skąd widać dobrze wspomnianą rzekę. Zatrzymujemy się na chwilę i podziwiamy widoki. To jedno z tych miejsc, do których nie dotrze przeciętny turysta.

          

          

 

Idziemy ulicą Batalionów Chłopskich wzdłuż Dzierżęcinki. Po jakimś czasie widzimy most i przechodzimy przez niego. Idziemy dalej ścieżką i okazuje się, że docieramy do miejsca w którym już byliśmy wcześniej. Rzeka jest tutaj bardzo wąska, kawałek dalej się kończy, co widać na mapce.

 

Śródmieście, Osiedle Tysiąclecia

 

Idziemy ulicą Franciszkańską na południe. Przechodzimy przez tory, fotografuję wieżę ciśnień.

 

Dalej stoi Kościół pw. Podwyższenia Krzyża Świętego. Mało ciekawy obiekt. O wiele bardziej interesuje mnie stojący po drugiej stronie ulicy McDonald`s. Zachodzimy tam na chwilę.

 

Ruszamy dalej. Ulica Franciszkańska przechodzi w ulicę Niepodległości. Budynek przedstawiony poniżej podpisany jest na mapach google jako „Mural Historyczny”. Jest po remoncie.

 

Kawałek dalej wyłania się coś złotego- to Parafia Grekokatolicka pw. Zaśnięcia Najświętszej Bogurodzicy.

 

Powoli zbliżamy się do centrum Koszalina.


Miasto niestety nie posiada dużej starówki. Jest jednak kilka zabytków, na które warto zwrócić uwagę:

  • Ratusz- wzniesiony w latach 1960-1962. Szósty ratusz w dziejach miasta. Inny niż większość, nowoczesny.

 

  • Galeria Hosso przy ulicy Zwycięstwa

 

  • Katedra gotycka z XIV w. p.w. Niepokalanego Poczęcia NMP- najstarszy zabytek miasta wzniesiony w latach 1300-1333. Obok świątyni stoi pomnik Jana Pawła II.

 

  • Neogotycki Kościół p.w. św. Józefa- wybudowany w stylu neogotyckim w 1869 r, murowany z czerwonej cegły. Do końca II wojny światowej jedyny kościół katolicki w mieście.

 

  • Pałac Młynarza, obecnie Muzeum w Koszalinie- pochodzi z XIX wieku, dziś pełni rolę koszalińskiego Muzeum Regionalnego.

 

  • Budynek Straży Pożarnej- wzniesiony w 1928 r., z charakterystyczną wysoką wieżą. Za budynkiem widać część dawnego browaru.

 

  • Muszla św. Jakuba- wykonana z brązu i umocowana na granitowym cokole, symbolizuje przebiegający przez Koszalin średniowieczny szlak pielgrzymkowy.

 

  • Mural koszaliński- w mieście są 4 budynki z muralem, udało mi się trafić na tylko jeden, ale najciekawszy- przy ulicy Podgrodzie, na którym możemy podziwiać centrum Koszalina z przełomu lat 30. i 40. XX wieku. Mural przy ulicy Spółdzielczej przedstawia dawny dworzec kolejowy w Koszalinie, przy ulicy Gnieźnieńskiej możemy zobaczyć, jak kiedyś wyglądała ulica Zwycięstwa. Ostatni z murali powstał przy ulicy Andersa.


Inne budynki w pobliżu, na które nie zwróciliśmy uwagi lub ich nie odwiedziliśmy:

  • Dom Kata- wzniesiony w XV wieku, zniszczony w czasie II wojny światowej, odbudowany w latach 60 -tych XX wieku. Dom zamieszkiwał kat, który pracował tam do 1893 roku. Obecnie kamienica jest siedzibą Teatru Propozycji „Dialog”.
  • Skansen kultury jamneńskiej- obejrzeć tam można m.in. słynne jamneńskie krzesła, stroje, fotele, szafy i łóżka. Bardzo ciekawy od zewnątrz, żałuję, że go nie zauważyłam, a byliśmy od niego o krok.
  • Kaplica św. Gertrudy z wieku XIV.- wzniesiona w 1383 r., początkowo pełniła funkcje kaplicy szpitalnej, następnie – cmentarnej, później zamieniona na skład amunicji garnizonu. Obecnie pełni funkcje sakralne.
  • Gmachy Rejencji i Poczty Głównej- wzniesione w XIX w., rejencja jako siedziba władz rejencji pruskiej, poczta jako siedziba Naczelnej Dyrekcji Poczty i Urzędu Pocztowego.
  • Neogotycki budynek Archiwum Państwowego
  • Budynek Bałtyckiego Teatru Dramatycznego
  • Gmach I Liceum Ogólnokształcącego
    im. Stanisława Dubois
  • Neogotycki budynek polikliniki

 

Park Książąt Pomorskich, Park Tadeusza Kościuszki, Osiedle Rokosowo

 

Wracamy do relacji. Po obejściu starówki wchodzimy do pięknego parku- Parku Książąt Pomorskich. Wejście jest tuż przy Muzeum przy ulicy Młyńskiej. A co możemy zobaczyć w parku? Otóż staw zamkowy, przepływającą obok rzekę Dzierżęcinkę, most z kłódkami i dużo, dużo zieleni. Może aż za dużo, bo ja i Wojtek jako alergicy nie nadążaliśmy wyciągać chusteczek z plecaka. Nie pomagały mi nawet leki na alergię. No ale to nic, było pięknie, a wiosna się w końcu zaczęła 😊 Moim zdaniem park jest ciekawszy od starówki. Na Starym Mieście można znaleźć ciekawe zabytki, ale jednak brakuje tam spacerowych uliczek i Rynku jaki można zobaczyć w innych miastach. Park ma swój oryginalny klimat, warto tu zajrzeć.

          

 

Park Książąt sąsiaduje z Parkiem Tadeusza Kościuszki, gdzie znajduje się koszaliński Amfiteatr, gmach Biblioteki Publicznej i kilka pomników. Można przespacerować się alejami wzdłuż kwitnących drzew i kwiatów. Dużo tu oznak wiosny.

 

Co ciekawe teren parku był kiedyś cmentarzem (zamkniętym w 1926 roku): „Stary Cmentarz spotkał los podobny do innych poniemieckich nekropolii – w latach 60. XX wieku pozostałe nagrobki rozebrano, mogiły splantowano, a zieleń przekomponowano tworząc z terenu cmentarza Park im. Tadeusza Kościuszki.” (info z wikipedii)
Wychodzimy z parku i ruszamy w dalszą podróż. Nie będę opisywać drogi z trasy. Wstawię parę zdjęć. Po drodze minęliśmy sąd okręgowy, parę ciekawych budynków i co krok kwiaty.

         

         

 

Docieramy do osiedla domków jednorodzinnych. Nie jest zbyt ciekawe. Jedyne kadry stąd to szeregowiec i graffiti przy przedszkolu ciekawie nazywane „Bolek i Lolek ze wzwodem”. Dobre i to 😊

 

Odwiedzamy kościół św. Wojciecha.

 

Ulicą świętego Wojciecha kierujemy się na południe Koszalina i skręcamy na ulicę Wojska Polskiego.

 

W tym miejscu rozpoczyna się teren jednostki wojskowej i kończy się aż kilometr dalej. W jego granicach znajduje się Muzeum Obrony Przeciwlotniczej. Już na zewnątrz możemy zobaczyć eksponaty związane z lotnictwem.

 

Wodna Dolina, Cmentarz Komunalny, Cmentarz Żydowski

 

Jednym z najciekawszych miejsc w Koszalinie jest Wodna Dolina, dokąd docieramy. Wojtkowi podobało się tu najbardziej. Jest to sztucznie utworzony miejski zalew znajdujący się przy ulicy Sybiraków. To doskonałe miejsce do spędzania wolnego czasu w okresie letnim. Mieszkańcy mają tu również plażę, jednak nie można się kąpać w zalewie. Obok plaży jest plac zabaw dla dzieci. W lecie można korzystać z wypożyczalni rowerów i dzięki nim aktywnie zwiedzać miasto.

 

Niedaleko Doliny są ładne tereny, gdzie znajdują się działki. Spacerujemy tamtędy i wychodzimy aż przy granicy południowo- wschodniej Koszalina.

          

         

 

Oczywiście nie przechodzimy za granicę Koszalina i idziemy w stronę cmentarza. Po drodze mijamy budynek Kościoła Chrystusowego, chociaż prędzej bym powiedziała, że to przedszkole ze względu na malunki na oknach.

 

Cmentarz:

 

Później zbaczamy na chwilę z trasy, aby zobaczyć stary i zapomniany cmentarz żydowski. Miejsce to nie jest nawet zaznaczone na mapach gogle. Znajduje się przy ulicy Orla. Nekropolia została zniszczona przez nazistów w 1938 roku. Został tylko upamiętniający pomnik, poza tym widzimy tylko jeden nagrobek.

 

Osiedle Lechitów

 

Powoli zaczyna zachodzić słońce i robić się chłodno. Zakładam kurtkę. Spacerujemy jedną z głównych ulic Koszalina- Gnieźnieńską. Skręcamy na ulicę Lechicką, gdzie widzimy ciekawe budynki mieszkalne.

 

Z ciekawych zabytków oglądamy jeszcze Kościół św. Józefa Rzemieślnika.

 

Za kościołem są tory. Idziemy w ich stronę. Część torów wygląda jakby była stara i od dawna nieużywana. Spacerujemy sobie po nich. Dopiero po powrocie do domu dowiedziałam się, że jest tu stacja Koszalin Wąskotorowy i jeździ tutaj kolej wąskotorowa. Kursuje tylko w okresie wakacji, może dlatego jeszcze żyjemy. 😃
Trasa kolei rozpoczyna się od stacji Koszalin Wąskotorowy zlokalizowanej przy ul. Kolejowej, a kończy na trasie Rosnowo Wąskotorowe. Podobno jest to atrakcja turystyczna Koszalina, myślę, że warto się przejechać w sezonie.

Ostatnie zdjęcie z Koszalina wygląda tak:

Zostało zrobione przed wiaduktem na ulicy Zwycięstwa. Jak widać jest już ciemno.
To jednak nie koniec naszego spaceru. Spacerowaliśmy sobie jeszcze, co widać to na ostatniej wstawionej mapce. Nie mijaliśmy jednak ciekawych miejsc. Większość budowli to fabryki i sklepy. Wróciliśmy stamtąd autobusem na dworzec, a z dworca pojechaliśmy do Mielna na nocleg.
Następny dzień będzie inny. Pospacerujemy brzegiem morza i jeziora, zobaczymy przystań rybacką. Będzie dużo przyrody, a mało zabytków.

Zachodniopomorska wiosna, część 2- Mielno, Unieście, Jezioro Jamno

One Reply to “Zachodniopomorska wiosna, część 1- Koszalin”

  1. Z największą przyjemnością obejrzałam takie piękne zdjęcia mojego miasta! Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz