Wrześniowe dni w Lombardii, część 3- Jezioro Como (Lecco, Varenna, Bellagio, Menaggio)

Jezioro Como leży na północ od Bergamo, posiada najdłuższą linię brzegową, chociaż jest dopiero trzecim co do wielkości jeziorem Włoch (po Lago di Garda i Lago Maggiore). Zarazem jest to najgłębsze jezioro Alp i jedno z najgłębszych w Europie.

Lecco
Do Lecco jedziemy pociągiem z Bergamo. Mamy bilety na trasę Bergamo-Varenna (5,5 euro). Pociąg nie jedzie bezpośrednio, dlatego można zatrzymać się na chwilę w Lecco. Od momentu skasowania bilety są ważne 6 godzin. Kasujemy je tuż przed zejściem na perony. Pociąg odjeżdża z toru oporowego. Musimy na peronie 1 kierować się w prawą stronę, aż miniemy budynek dworca i zobaczymy dodatkowy tor. Warto jest usiąść po lewej stronie w kierunku jazdy, to pod koniec trasy obejrzymy sobie jezioro. Z drugiej strony za to też są ciekawe widoki- możemy zobaczyć urocze włoskie wioski.

 

Po wyjściu z pociągu kierujemy się za pomocą pokestopów i mapki (z gry Pokemon GO) nad jezioro. Wychodzimy na plac przy kościele z pomnikiem Mario Cermenati i stąd już 5 metrów do wody. Powolutku spacerujemy sobie wdłuż jeziora kierując się w lewą stronę. Karmimy łabędzie, robimy zdjęcia, podziwiamy widoki… Nie spodziewaliśmy się, że nam się tu spodoba. Miał być to tylko krótki przystanek w drodze do Varenny, a okazało się, że ta godzina, którą tu spędziliśmy, to trochę za mało.

 

Jedziemy do Varenny. Tutaj konieczne jest, aby jest usiąść po lewej stronie w kierunku jazdy, by móc podziwiać przepiękne widoki jeziora z jadącego pociągu.

Varenna
Po wyjściu z peronu od razu po prawej stronie jest informacja turystyczna. Prosimy o mapę miasta i rozkład promów. Kupujemy też bilety, które kosztują po 6,5 euro po doliczeniu 1 euro za obsługę. Niestety nie ma opcji kupienia w automatach.

Po wyjściu z informacji idziemy po znakach w stronę jeziora. Od razu widzimy kasy biletowe i kupujemy bilety na prom do Bellagio. Kosztują po 4,6 euro za osobę. Niezależnie jaki kierunek wybierzemy cena jest taka sama. Czekamy na prom. Chcemy najpierw zwiedzić Bellagio i Menaggio, a na koniec zostawiamy Varennę.

 

widoki z promu-Varenna:

 

widok z promu- Bellagio:

 

Bellagio
Podróż trwa ok. 15 minut. Wysiadamy i kierujemy się w stronę widocznej po lewej stronie patrząc na jezioro promenadzie. Tam odpoczywamy chwilę. Spotykamy Polaków i rozmawiamy o wycieczce. Mają wypożyczony samochód, więc mogą jeździć gdzie chcą i kiedy chcą. Mają możliwość zwiedzić też blisko leżącą Szwajcarię. Jest to jakiś pomysł na kolejną wycieczkę. Prosimy o zrobienie zdjęcia, więc mamy jedno wspólne.

 

Później idziemy dalej promenadą i trafiamy na jakiś hotel. Zawracamy i kierujemy się już w dobrą stronę do centrum. Idziemy jedną z wąskich uliczek pod górę. Trafiamy na dawny neogotycki kościół anglikański z XIX wieku, teraz budynek prywatny, nazwany Villą Gotica.

 

Zaraz za willą znajdujemy na mapce zejście w dół po schodach, gdzie jest zatoczka. Siadamy na chwilę.

 

Później inną dróżką wchodzimy dłuuugo na górę, żeby zaraz schodzić w dół… Po chwili znajdujemy się przy schodach Sebelloni. Tuż obok nich znajduje się malutka cukiernia, gdzie kupujemy sobie lody. Szkoda, że w Polsce takich nie ma.

 

Kiedy idzie się dalej uliczką (nie schodzi się w dół po schodach), widać z oddali jakiś kościół. Jest to Bazylika S. Giacomo. Po zjedzeniu lodów wchodzimy do niej na chwilę, a później kierujemy się już w dół w stronę promów. W oczekiwaniu na prom do Menaggio, robię jeszcze zdjęcia. Promy z Bellagio do Menaggio pływają bezpośrednio do Menaggio albo okrężnie przez Varennę (gdzie można wysiąść). My trafiamy na ten drugi i cieszymy się dłuższym rejsem.

 

widoki z promu- Menaggio:

 

Menaggio
Dopływamy ok. 15:20, czyli w porę obiadową, Chcemy usiąść w restauracji, ale krzyczą, że przerwa. Znowu ten sam błąd, bo trafiamy na sjestę. No trudno. Idziemy sobie pochodzić po Menaggio bez konkretnego planu zwiedzania. Mijamy port, przechodzimy przez placyk z fontanną i lawendowym sklepikiem, spacerujemy promenadą.

 

Wojtek wypatruje na pokemonowej mapce pokestopa, który nazywa się Chiesa di S. Carlo. Wchodzimy pod górę mijając inny kościół- Chiesa S. Stefano Martire. Kościół na szczycie nie za bardzo nam się podoba, ale warto było przejść się wąskimi włoskimi uliczkami.

Chiesa S. Stefano Martire:

 

widoki z góry przy Chiesa di S. Carlo:

 

Schodzimy w dół drugą stroną, robimy po drodze zdjęcia.

 

Zostawiam siostrę i tatę w miejscu odpływania promów, a sama z Wojtkiem jeszcze na 10 minut idziemy posiedzieć w porcie.

 

Wracamy do reszty i odpływamy. Na zdjęciach- Menaggio:

 
Varenna
Z promu robimy zdjęcia już powoli zachodzącego słońca. Przypływamy do Varenny ok. 17:05. Jesteśmy głodni, więc siadamy w najbliższej restauracji, aby coś zjeść. Kiedy kończymy jest już 18:10, a słońce już zaszło. Na pewno nie uda nam się już wejść zobaczyć zamek Vezio, by stamtąd móc podziwiać rozległą panoramę okolic Varenny. Mam nadzieję, że uda się jeszcze chociaż chwilę pospacerować po uliczkach Varenny, ale niestety wszyscy mnie przegłosowują, żeby jechać najbliższym pociągiem. Tak najbardziej pasuje połączenie do Bergamo. Dlatego mam powód, żeby jeszcze wrócić nad jezioro Como, by móc zaspokoić ten niedosyt, jaki pozostał po braku czasu na zwiedzenie Varenny.

zachód słońca w Varennie:

 

Z pociągu ze smutkiem patrzę przez okno na jezioro. Udaje się jeszcze szybko uchwycić między drzewami nisko zachodzące słońce.

 

To już ostatni dzień wycieczki. Po powrocie do Bergamo postanawiamy udać się jeszcze raz na Citta Alta, by nocą podziwiać przepiękną panoramę miasta. Okazuje się, że nie zdążymy na ostatni odjeżdżający autobus do naszego miejsca zamieszkania, więc postanawiamy, nie spiesząc się, pokonać tę drogę pieszo. Wieczór jest bardzo ciepły, a nam smutno, że to już koniec naszej przygody w przepięknej Lombardii. Już planujemy następny wyjazd.

 

Następnego dnia bardzo wcześnie rano odlatujemy do Polski, do Warszawy. Do naszego Olsztyna wracamy samochodem.

Dodaj komentarz