Wrześniowe dni w Lombardii, część 1- Bergamo

Pomysł na wycieczkę na północ Włoch przyszedł, kiedy dowiedziałam się o możliwości tanich lotów do Bergamo. Wielu blogerów zachwycało się tymi okolicami, dlatego postanowiłam skorzystać z ich porad i przekonać się na własne oczy, czy warto. Zabrałam ze sobą narzeczonego, siostrę i tatę. Zobaczcie Włochy moimi oczami.

Po przyjeździe na lotnisko, jeszcze w hali, kupujemy bilety 3-dobowe na korzystanie z komunikacji miejskiej. Taki bilet kosztuje 7 euro i daje możliwość korzystania z autobusów na terenie całego Bergamo (również z i do lotniska) oraz kolejek Funicolare. Jest opcja kupienia biletu jednodobowego- 5 euro i jednorazowego- ok. 2,2 euro. Wsiadamy w autobus 1, który dojeżdza między innymi do Stazione (stacja kolejowa w dolnym centrum), a później do górnego miasta Città Alta. My wysiadamy wcześniej, aby przesiąść się w inny autobus i dojechać do mieszkania w celu pozostawienia bagaży.

widoki z okna:

 

 

Po odpoczynku wyruszamy do sklepu po zapas wody. Bierzemy wszyscy po najtańszej butelce (ok. 70 centów). Potem okazuję się, że to napój gazowany w stylu sprite i na chwilę psują nam się humory. Dopiero kolejnego dnia odkrywamy, że ceny wód są podawane w sklepie za zgrzewkę, a nie za sztukę, dlatego cena 1,5 euro za wodę, to tak naprawdę 25 centów za jedną.

Cofamy się na ulicę Via Maironi da Ponte i ruszamy w górę. Muszę przyznać, że już od wyjścia z mieszkania rozpoczęły się piękne widoki miasta… A im więcej kroków, tym lepiej. Przed porcją zdjęć wrzucam mapkę podglądową z pierwszego odcinka naszej dzisiejszej trasy (polecam kliknąć w zdjęcie, aby je powiększyć):

 

 

Po 15 minutach docieramy do jednej z czterech bram Bergamo- Świętego Wawrzyńca.

 

 

Za bramą jest coś jak minipark. Włosi siedzą na trawie bądź na murze i odpoczywają mając takie oto widoki.

 

 

Robimy zdjęcia, idziemy jeszcze kawałek prosto i skręcamy w ulicę Via S. Lorenzo. Idziemy cały czas pod górę, aż docieramy do małego placyku z bazyliką Santa Maria Maggiore.

 

 

Za budynkiem skręcamy w prawo, obchodzimy go wokoło i trafiamy na plac Piazza del Duomo. Do bazyliki przylega Capella Colleoni, czyli kaplica zaprojektowaną przez Giovanni Antonio Amadeo jako mauzoleum dla rodu Colleoni. Przy Piazza del Duomo znajduje się także Katedra w Bergamo, poświęcona św. Aleksandrowi.

 

 

Zaraz za tym placem, znajduje się kolejny- Piazza Vecchia. Tutaj wszyscy siadają, a ja spaceruję wokół z aparatem. Uwieczniam na zdjęciach Palazzo Nuovo (przed nami), fontannę znajdującą się po środku placu oraz Palazzo della Ragione (za nami). Polecam wirtualny spacer po mapach google jeśli chcecie zobaczyć, co jest w którym miejscu. Plusem będzie dla Was to, że będziecie od razu podczas wycieczki wiedzieć jaki budynek widzicie czy na jakim placu się znajdujecie. Ja dopiero po wyjeździe zrobiłam taki spacer, aby zrobić dla Was relację, a wcześniej nie miałam konkretnego planu zwiedzania miasta. W Bergamo szłam na ślepo uliczkami i udało mi się wszędzie trafić. Wszystko co zobaczyłam było dla mnie niespodzianką 🙂

 

 

Zapamiętajcie koniecznie, aby udać się na wzgórze San Vigilio. Jest to obowiązkowy do odwiedzenia punkt w Bergamo. Aby się tam udać trzeba na Piazza Vecchia (tu teraz jesteśmy) wejść w ulicę Via Bartolomeo Calleoni. Po drodze miniecie Piazza Lorenzo, następnie przejdziecie przez bramę, potem przez cytadelę i znajdziecie się na głównej ulicy, skąd już będzie drogowskaz kierujący na Castello di S. Vigilio.

 

 

Zaraz za przystankiem autobusowym przechodzimy przez kolejna bramę Bergamo- Świętego Aleksandra. Tuż za nią po prawej stronie jest kolejna Funicolare. Pokazujemy bilety panu (nawet nie patrzy dokładnie, tylko że coś tam trzymamy) i jedziemy na górę.

 

 

A na górze mamy taki oto widok na Città Alta…

 

 

Spacerujemy sobie raz w jedną stronę…

 

 

…później w drugą stronę pod górę do zamku. Najpierw przechodzimy przez mostek i po schodach w dół, gdzie jest mały park i fontanna. Siadamy na chwilę, a potem wracamy drugą stroną.

 

 

Wchodzimy do wieży (bardzo łatwo pominąć wejście!) i po schodkach na górę. Mamy kolejną porcję widoczków. Na szczycie spotykamy wielu Polaków, a także miłego starszego Pana, z którym Wojtek wypatruje jaszczurki chowającej się w murze.

 

 

 

Wracamy z zamku i oczekując na kolejkę robimy jeszcze sobie zdjęcia na tle miasta.

 

 

Po zjeździe w dół na chwilę siadamy, aby coś przekąsić, a potem ruszamy dalej na weneckie mury obronne (ulica Viale delle Mura).

Mapka drugiej części trasy dzisiejszego dnia (od wzgórza San Vigilio):

 

 

Mijamy po drodze trzecią bramę- Świętego Jakuba. Mamy widoki na dolne miasto- Citta Bassa, widzimy samoloty lecące z lotniska.

 

 

Idziemy długo ulicą, mijamy ostatnią czwartą bramę- Świętego Augustyna i tuż za nią trafiamy na wejście do parku Sant Agostino. Sam park nie robi na mnie wrażenia, ale widoki z niego są zachwycające. Zobaczcie sami.

 

 

Idziemy dalej ulicą Viale delle Mura w stronę starówki coś zjeść. Niestety trafiamy na sjestę i wszystkie restauracje zamknięte. Nie wiem od której do której ona trwa, ale warto się o tym dowiedzieć. Otwarte są tylko bary i pizzerie, co moim towarzyszom niestety nie odpowiadało, dlatego wracamy do domu coś przekąsić i postanawiamy, że najwyżej zjemy obiadokolację później.

Po odpoczynku wyruszamy przespacerować się krótko po Citta Bassa. Wysiadamy na przystanku Porta Nuova w samym centrum i idziemy w stronę kolejki Funicolare wjeżdżającej na Città Alta.

 

widok na Città Alta z Citta Bassa:

 

 

Chcemy zobaczyć jak wygląda oświetlone górne miasto (do tego ja bardzo chcę na pizzę!). Kolejki jeździły do północy tego dnia, więc nie musieliśmy się spieszyć. Nie mam zdjęć z wieczoru, bo oddałam aparatowe stery tacie.

 

 

Kolejnego dnia odwiedziliśmy Mediolan:

Wrześniowe dni w Lombardii, część 2- Mediolan

Dodaj komentarz