Wiosenna Andaluzja cz.3- Pueblos Blancos

Nadszedł trzeci dzień wizyty w Andaluzji. Mamy w planach objechać okolice Rondy i zatrzymać się na dłużej w czterech białych miasteczkach, tak zwanych Pueblos Blancos. Charakteryzują się one wszystkie tym, że budynki w nich położone są białe. Zauważyłam też np. w Zaharze, że mieszkańcy starają się, jak na nazwę ich miejsca życia przystało, kupować również białe samochody. Poniżej wstawiam mapkę naszej trasy. Zatrzymywaliśmy się w nie wszystkich mijanym miejscowościach, tylko w tych ciekawszych, tzn: Setenil de las Bodegas, Olvera, Zahara, Grazalema.

Mapa: http://tiny.cc/gqujry

Po drodze do Setenil de las Bodegas przejeżdżamy przez miejscowość zwaną Arriate. Zdjęcie wykonane zostało tylko dlatego, że trochę zabłądziliśmy i dzięki temu objechaliśmy trochę miasteczko 🙂

 

Poniżej przedstawiam Wam Setenil de las Bodegas. Miasteczko jest zupełnie inne niż pozostałe, bo wyróżnia się od reszty pewną rzeczą. Aczkolwiek możemy tu zobaczyć domy zwieńczone nie dachem, ale ogromnym skalnym masywem. Warto jest sfotografować miejscowość z góry (tu najlepiej zostawić samochód), a także zejść na dół i przejść się plątaniną wąskich uliczek. Nie można przegapić najpiękniejszej z nich, tzn. Calle Cuevas del Sol, gdzie można usiąść w jednym z barów i zjeść śniadanie pod skałami. W Setenil de las Bodegas płynie mała rzeczka czy też strumyk nadający uroku miejscowości.

 

Tuż za Setenil de las Bodegas na trasie w kierunku miejscowości Olvera można podziwiać kolejne skalne formacje. Zatrzymujemy auto na poboczu i robimy zdjęcia.

 

 

Przejeżdżamy przez miasteczko Torre Alháquime. Nie wysiadamy z auta, jedynie fotografujemy widoki przez szybę.

 

W drodze do Olvery warto zatrzymać się obok Santuario Ntra. Señora de los Remedios. Widać stąd dobrze miasto i otaczający go krajobraz. Spotkaliśmy tu pana malującego obraz i nagrywającego go kamerzystę.

 

Olvera to niewielkie miasto, które pięknie prezentuje się od samego wjazdu do miejscowości. Bardzo dobrze widać stąd położony na wzgórzu średniowieczny zamek obronny oraz kościół. Wzgórze jest niezwykle malownicze i jest główną pocztówką Olvery. Można wjechać autem na sam szczyt, gdzie znajduje się parking, zostawić tam auto i zwiedzić oba zabytki. Wstęp do zamku kosztuje 2 euro, do kościoła nie wchodziliśmy, ale wydaje mi się, że był otwarty dla zwiedzających.

 

Z Olvery kierujemy się do Zahary. Tuż za miastem robimy zdjęcia tym razem od strony zachodniej.

 

Widoki z trasy do Zahary:

 

Zahara to jedno z piękniejszych białych miasteczek. Na szczycie miejscowości znajduje się mały zamek, z którego są nieziemskie widoki na piękne okolice. Szczególną uwagę zwraca wielkie jezioro o lazurowym kolorze u podnóża miasta i otaczające go wzgórza Narodowego Parku de la Sierra de Grazalema. Poza konieczną wizytą na zamku warto zwrócić też uwagę na architekturę i przespacerować się po wąskich ulicach. Dla głodnych lub spragnionych fajną opcją jest wizyta w knajpce z widokiem na jezioro- Meson Los Estribos.

 

Gdy zbliżamy się do Grazalemy, ostatniego miasteczka na naszej mapie podróży, psuje się pogoda. Słońce chowa się za chmurami, przez co miejsce wydaje się smutne i wymarłe.

Widoki z drogi na Grazalemę:

 

Wjeżdżamy do miejscowości i parkujemy na jednym z parkingów. Są znaki pozwalające je odnaleźć, nie ma problemu ze znalezieniem wolnego miejsca.

Grazalema to mała miejscowość położona w parku narodowym Sierra de Grazalema. W marcu jesteśmy tu prawdopodobnie jedynymi turystami. Miasteczko wygląda na trochę opuszczone, nic tu się nie dzieje. Mi taki klimat odpowiada, lubię czasem odpocząć od cywilizacji 🙂

Najbardziej charakterystycznym miejscem w Grazalemie jest malutki placyk, na którym rosną drzewa o dziwnym kształcie. Poza białymi domkami ciekawymi obiektami architektury są Kościół Nuestra Señora de la Aurora, Kościół de San Juan oraz Pomnik Toro de Cuerda.

 

Po wizycie w Grazalemie wracamy już do Rondy na nocleg. Myślę, że cztery miasteczka to dobra ilość na jednodniową wycieczkę po Pueblos Blancos. Warto zobaczyć wszystkie odwiedzone przez nas miejsca, bo każde z nich jest inne. Moim ulubionym jest Zahara, może dlatego, że uwielbiam wodę. Wojtka z kolei Setenil de las Bodegas. Każdemu spodoba się coś innego. A Wam które najbardziej przypadło do gustu?

 

część 4:

Wiosenna Andaluzja cz.4- Gibraltar, Tarifa

część 1:

Wiosenna Andaluzja cz.1- Kordoba

Dodaj komentarz