Wiosenna Andaluzja cz.2- Caminito del Rey, Ronda

Plan na dziś jest dość ambitny. Trasy przejazdu są dosyć długie, a chcemy przejść siedmiokilometrowy szlak Caminito del Rey oraz zwiedzić Rondę. Wyjeżdżamy z Kordoby już o 8, dzięki czemu jesteśmy w El Chorro ok. 10:30.

El Chorro to mała miejscowość, w której znajduje się punkt końcowy trasy Caminito del Rey. Caminito del Rey to szlak pieszy zwany “Ścieżką króla”. Biegnie wzdłuż stromych skał wapiennego wąwozu Desfiladero de los Gaitanes, którego dnem płynie rzeka Guadalhorce. Wycieczka po szlaku jest niezwykła widokowo i po remoncie odwiedzana przez wiele turystów nawet poza sezonem letnim. Miesiąc przed wyjazdem miałam problem z wykupieniem biletów, bo w wybranym przeze mnie dniu nie było już opcji zakupu. Przez to zmieniłam plan wycieczki tak, aby przejście szlakiem wypadło na czwartek- mniej oblegany dzień niż początkowo wybrana sobota.

Wspominałam, że szlak był remontowany. Przed remontem był on uważany za najniebezpieczniejszą trasę pieszą na świecie. Było tu wiele wypadków śmiertelnych, podobno jeszcze dziś widać ludzkie szczątki. Dzisiaj trasa wygląda bardzo stabilnie, dałyby radę chodzić tędy nawet dzieci (chociaż wstęp jest dopiero od 8 roku życia). Każdy uczestnik musi mieć założony kask w razie osuwających się małych kamyków.

Tutaj przedstawiam Wam mapkę trasy: mapa

Aby wejść na szlak należy zostawić auto przy samym wejściu na północy albo przy wyjściu w El Chorro i podjechać autobusem do wejścia. Nie wiem, która opcja jest lepsza, ale my wybieramy tę drugą. Przyjeżdżamy do El Chorro i zostawiamy samochód na parkingu znajdującym się tutaj. Auto można również zostawić przy samej stacji kolejowej (tu), skąd odjeżdżają autobusy wiozące turystów pod samo wejście na ścieżkę. Kursują one co pół godziny, np. 10:00, 10:30, 11:00 itd. Do El Chorro docieramy tuż przed odjazdem jednego z busów, dlatego dosyć szybko podchodzimy pod stację kolejową i chwilę potem wsiadamy do pojazdu i jedziemy wąskimi drogami na północ w kierunku miejscowości Ardales. Droga prowadzi głównie przez las, dlatego widzimy wiele zwierząt.

 

Stacja kolejowa w El Chorro:

 

Autobus jedzie około 25 minut. Wysiadamy na przystanku i wchodzimy na ścieżkę. Jesteśmy tu. Przechodzimy przez malutki tunel i wchodzimy do lasu.

 

Do właściwego wejścia na szlak Caminito del Rey jest około 2,6 km. Przy wejściu pokazujemy Panu wydrukowane bilety. Po przekroczeniu bramki dostajemy kaski i tak uzbrojeni wchodzimy na szlak. Dzięki temu, że mamy bilety bez opcji przewodnika, każdy może iść własnym tempem. Za bilety zapłaciliśmy po 10 euro + 1,55 euro za autobus. Zarezerwowaliśmy je na stronie link. Opcja z przewodnikiem to koszt 18 + 1,55 euro.

Już na początku trasy widoki są piękne. Fotografujemy między innymi ciekawy, mały wodospad. Przed nami 4,5 km drogi.

     

 

W pewnym momencie kończy się drewniana kładka i wychodzimy na żwirową drogę. Część tej trasy jest nieciekawa i prowadzi przez las. Narzekam i myślę o tym jak ja przejdę resztę szlaku…

 

Okazuje się, że po wyjściu z lasu znowu jest pięknie. Fotografuję wspaniałe, górskie krajobrazy. Kawałek dalej znowu zaczyna się kładka i możemy podziwiać wielkie, widokowe przepaście. Nasłuchujemy też, czy nie jedzie pociąg- w skałach położone są tory kolejowe.

 

Na poniższych zdjęciach bardzo dobrze widać starą, niebezpieczną ścieżkę, która znajduje się tuż pod tą nową.

 

Fajne wrażenie dawało przejście mostem. Mogło po nim poruszać się jednocześnie maksymalnie 10, a może 8 osób. Gdy się po nim szło, lekko się kołysał i można było poczuć trochę adrenaliny 🙂

 

Przy zielonym wiadukcie kończy się szlak. Jest on dość charakterystyczny, dlatego dobrze jest on widoczny z autobusu lub nawet z początkowych części Ścieżki Króla.

 

Po wyjściu ze szlaku uwagę zwraca stary most, który ładnie komponuje się z górami. Tuż za nim znajduje się już nasz parking. Uzupełniamy butelki wodą, korzystamy z toalety (na szlaku nie ma toalet) i jedziemy czym prędzej do Rondy.

 

Wybieramy trasę prowadzącą przez punkt widokowy Mirador del Guarda Forestal. Trasa ta jest najkrótsza pod względem liczby kilometrów do pokonania, lecz według google maps jedzie się nią pół godziny dłużej niż inną, tylko 2 kilometry dłuższą. Droga nie jest najlepszej jakości, ale na szczęście nie mijamy wiele samochodów. Większość aut jeździ tą drugą trasą.

Po drodze obserwujemy wspaniałe krajobrazy. Zatrzymujemy się na chwilkę, aby jeden z nich sfotografować.

 

Przejeżdżamy przez niewielką miejscowość El Burgo.

 

Punkt widokowy Mirador del Guarda Forestal nie jest według mnie za bardzo ciekawy. Dużo fajniejsza była sama ścieżka, po której się poruszaliśmy niż widoki z niej. Przy dróżce leżały różnych kształtów kamienie i rosły ciekawe drzewka, co dawało fajny klimat. Muszę jednak przyznać, że nie mieliśmy dobrej widoczności, dlatego może w słoneczny dzień inaczej odbierze się to miejsce.

 

Wsiadamy do auta i kontynuujemy podróż do Rondy.

 

Do Rondy docieramy chwilę po 16. Parkujemy na darmowym parkingu i idziemy odebrać klucze do mieszkania. Niestety pod wejściem czekamy na właściciela około 25 minut, przez co wychodzimy z apartamentu na zwiedzanie dopiero po 17. Mamy niewiele czasu przed zachodem słońca, a opracowana przeze mnie trasa nie może się zmarnować 🙂

Mapa cz. 1: http://tiny.cc/b2tjry

Mapa cz.2: http://tiny.cc/wiujry

Jedna z ulic Rondy, na której znajduje się mnóstwo sklepów i restauracji to Carrera Espinel.

 

Na jej końcu znajduje się Arena Walki Byków oraz Alameda del tajo- taras widokowy, z którego po raz pierwszy widzimy, jaka piękna jest Ronda.

 

Nie możemy zachwycać się zbyt długo. Mamy mało czasu, a do tego jesteśmy głodni. Z tego powodu zachodzimy na szybkie jedzenie do McDonalds na Plaza Espana tuż obok mostu Puente Nuevo. Zamawiamy frytki z serem i bekonem. Pycha, a w polskim menu niestety tego nie ma.

 

Wchodzimy na most, z którego podziwiamy widoki, które często występują na andaluzyjskich pocztówkach.

 

Kontynuujemy wędrówkę według mapek, które wstawiłam powyżej.

 

Przy Plaza de Maria Auxiliadora jest zejście na ścieżkę, która prowadzi w dół. Widać stamtąd most Puente Nuevo i piękne otaczające go skały oraz niewielką rzekę Guadaletin.

 

Tą samą trasą wracamy na górę i podchodzimy na plac Plaza Duquesa de Percent, gdzie jest parę ciekawych zabytków.

\

 

Spacerujemy na południe Rondy ulicą Calle Arminan. Przed nami widać kościół del Espiritu Santo. Przechodzimy obok kościoła, następnie małą uliczką docieramy do Puerta de Almocabar.

 

kościół del Espiritu Santo:

 

Puerta de Almocabar:

 

większy plac tuż za bramą:

 

Otwieramy drugą część mapy. Idziemy ulicą Calle Marbella, z której skręcamy na małą ścieżkę, z której w oddali widać Stare Miasto. Po prawej stronie płynie rzeczka. Tata śmieje się, że chyba go nie lubię i specjalnie prowadzę drogą w dół, żeby zaraz znowu musiał podchodzić pod górę 😀 A siostra z kolei chyba nabrała lepszej formy od ostatniego wyjazdu i przegania nas wszystkich.

 

Idziemy tak spory kawałek ścieżką i w końcu docieramy na most Puente San Miguel. Widzimy stąd most Puente Viejo.

 

Niestety dalej trzeba iść pod górę…

 

Podchodzimy pod kościół, który było już widać wcześniej z daleka- Iglesia de Padre Jesus. Kawałek dalej zatrzymujemy się na moście, który przed chwilą widzieliśmy z dołu- Puente Viejo.

 

Przechodzimy przez małą bramę 🙂

 

Podchodzimy kawałek pod góry i znowu fotografujemy kościółek z innej perspektywy.

 

Spacerujemy kawałek uliczkami.

 

I wchodzimy na mury obronne miasta. Robi się ciemno. Niestety niebo jest zachmurzone i zachód słońca jest praktycznie niewidoczny. Zdjęcia kolorowe niewiele różniłyby się od czarno-białych.

Widoki z murów:

 

W końcu zrobiło się już niemal zupełnie ciemno, dlatego postawiamy wrócić do apartamentu. W mieszkaniu pomimo włączonego ogrzewania jest bardzo zimno. Mimo, że apartament był duży, wygodny i bardzo dobrze wyposażony, nikomu go nigdy nie polecę.

Żałuję, że mieliśmy tak mało czasu w Rondzie, ale ważne, że udało się obejść najważniejsze punkty. Od teściów, którzy zwiedzali kiedyś Andaluzję, dowiedziałam się jednej ciekawej rzeczy, o której nie wiedziałam. Tuż przy moście Puente Nuevo jest możliwość zejścia pod sam most i spaceru małymi ścieżkami tuż przy samej rzece. Nam by i tak nie starczyło na to czasu, ale na pewno warto w ten sposób urozmaicić wycieczkę.

 

część 3:

Wiosenna Andaluzja cz.3- Pueblos Blancos

 

część 1:

Wiosenna Andaluzja cz.1- Kordoba

Dodaj komentarz