Majorka, cz.2- Soller, Port de Soller, Deia, Valdemossa

Lubicie wąskie, klimatyczne uliczki z wielką ilością zieleni, w których czas się jakby zatrzymał? Jeśli tak, to wpis jest dla Was.

Dzisiejsze niebo jest niestety pochmurne i momentami pada deszcz. Dopasowujemy podróż do pogody i decydujemy, że odpuszczamy sobie dzisiaj zatoki, a poznamy klimat majorskich miasteczek.

Nasz pierwszy cel to Soller. Wyruszamy z Palmy i po drodze zapoznajemy się trochę z tutejszymi drogami. Są naprawdę świetne. Zachęcam do wypożyczenia samochodu, nie będziecie mieli problemów z jazdą. Uwaga- tuż przed Soller jest płatny tunel- kosztuje ok. 5 euro. Warto jednak tędy pojechać chociaż raz, bo widoki są super. Był to nasz pierwszy przejazd pomiędzy górami- może dlatego tak dobrze go wspominam 🙂 Jeżeli chcecie ominąć tunel, pojedźcie przez Valdemossę.

Zostawiamy samochód na jakimś parkingu. Wszystkie miejsca parkingowe, z których korzystaliśmy na Majorce były niestety płatne, ale przy czterech osobach nie odczuwało się wydatków rzędu 1 czy 2 euro za parkowanie. Wychodzimy z samochodu i wyruszamy w drogę. Nie wiemy dokąd idziemy, bo nie używam google maps, jak to podczas wycieczek mam w zwyczaju.  Kropi deszcz i nie chcę narażać telefonu. Okazuje się, że oddalamy się od starówki i  zwiedzamy obrzeża Soller.

 

W końcu okrężną drogą docieramy na starówkę, gdzie wędrujemy wąskimi ulicami wśród budynków z zielonymi okiennicami- trochę jak w Chorwacji 🙂

 

Wychodzimy na główny plac Soller. Widzimy kościół, fontannę i urocze stoiska z pocztówkami czy innymi pamiątkami. Obserwujemy mieszkańców miasta, którzy z nieciekawymi minami idą szybko z parasolkami. Wyczekuję też chwili, aż przejedzie tramwaj. Udaje się i wychodzą mi kadry jak z pocztówek 🙂

 

Nasza ekipa:

 

Wchodzimy do kościoła.

 

Jeszcze parę kadrów z Soller i jedziemy dalej 🙂

 

Po chwili docieramy do Port de Soller. Pogoda dalej nie zachwyca, ale nie przejmujemy się 🙂

 

Mają tu miejsce małe zaręczyny 😀 😀

 

W Port de Soller też jeżdżą tramwaje 🙂 A tramwaje plus palmy i domki położone na wzgórzu równa się niesamowite widoki 😀

 

Chyba przesadziłam z ilością zdjęć… ale ładne są, to się dzielę 🙂

 

Nie może zabraknąć też spaceru w porcie. Z daleka port nie wygląda aż tak ciekawie, ale na miejscu jest zupełnie inaczej! A jak chmurki dodadzą klimatu, to w ogóle bajka 😀

 

Opuszczamy Soller i kierujemy się do miejscowości Deia. Trasa jest niezwykle widokowa. Zatrzymujemy się w każdym możliwym miejscu, aby porobić fotki.

 

Po wielu, wielu zakrętach ukazuje się Deia. Idziemy na podbój tej chwalonej w przewodnikach wioski. Uwielbiam takie puste, jakby zapomniane miasteczka. A te żółte domki, zielone okiennice i piękne kwiaty sprawiają, że czuję się trochę jak w ukochanej Chorwacji 😀

 

Na szczycie miejscowości znajduje się malutki cmentarz i kaplica. Tuż obok stoi kościół, który bardziej przypomina jakiś zamek, zwłaszcza, że pod nim możemy zobaczyć armatę.

 

Nie może oczywiście zabraknąć tu kotów 😀 W Majorce jest ich pełno. Z kolei psów prawie w ogóle nie widziałam.

 

Jedziemy dalej. Ale zanim zupełnie wyjedziemy z Deia, zatrzymujemy się, aby zrobić zdjęcia panoramy miasteczka.

 

Nadszedł czas na ostatni punkt dzisiejszej wycieczki. Przed Wami Valdemossa. Choć pierwsze wrażenia są średnie i kadry też nieciekawe, później będzie pięknie.

Już z parkingu widzimy kościół i kierujemy się w jego stronę.

 

Przed nami ukazuje się Cartuja de Valldemosa. Właściwie to nie jest to kościół, a klasztor. Jest on słynny z uwagi na fakt, że wybrali go na siedzibę pisarka George Sand i kompozytor Fryderyk Chopin. Nie mam pojęcia dlaczego, ale przegapiłam w mieście podobiznę Chopina 🙁 Tutaj zdjęcie klasztoru od tyłu:

 

A tu od przodu 🙂

 

Kociaki 🙂

 

Fotografuję jeszcze okolice kościoła.

 

I ruszamy dalej 🙂 Konkretnego celu zwiedzania nie mamy. Po prostu spacerujemy i odkrywamy nowe zakamarki.

 

Docieramy do punktu widokowego, skąd wyłania nam się druga część Valdemossy. Za chwilkę tam pójdziemy,

 

Co do tych wcześniej wspomnianych średnich kadrów… Wystarczy się trochę bardziej zagłębić w uliczki i już jest ciekawiej.

 

Jakiś inny kościółek. Niestety podobnie jak w Soller jest w remoncie.

 

Ale nie kończmy spaceru zbyt szybko… Bo im głębiej, tym piękniej. Patrzcie na te uliczki i na tą zieleń… Magia 🙂 Nic, tylko spacerować i cieszyć się ostatnimi promieniami słońca tego dnia.

 

Na koniec zdjęcie Valdemossy już z trasy. Do Palmy docieramy, gdy jest ciemno.

 

Kolejnego dnia pogoda się lekko poprawi i zobaczymy w końcu trochę lazuru 🙂

część 3:

Majorka, cz.3- Sa Calobra, Torre del Verger

 

część 1:

Majorka, cz.1- Palma de Mallorca

One Reply to “Majorka, cz.2- Soller, Port de Soller, Deia, Valdemossa”

  1. Rewelacyjne zdjęcia, jestem zachwycona :)))

Dodaj komentarz