Chorwacja- wyspa Brač część 4

Dzień 4 (15 września 2015)- Nerežišća, Pustelnia Blaca, Vidova Gora, Donji Humac

Wyjeżdżamy z Supetaru kierując się na południe. Zatrzymujemy się na parkingu w Nerežišćy. W pobliskich zaroślach jest sporo jaszczurek. Uwieczniam je na fotografiach.

Brac-215

Brac-216

Brac-217

Idziemy na spacer po miasteczku. Widzimy schody i wspinamy się. Przechodzimy obok parafialnego kościoła pod wezwaniem Matki Bożej z Karmel. Z czyjejś relacji wiem, że gdzieś jest tu „domek z drzewem na dachu”. Szukamy go, lecz nie wiemy, w którą stronę iść.

Brac-226

Brac-225

Przypadkowo dochodzimy do najwyżej położonych partii Nerežišćy. Na górze takie widoki:

Brac-218

Brac-223

Brac-222

Brac-221

Brac-220

Brac-219

Spotykamy tu miłych Chorwatów. Pytam się po angielsku o domek z drzewem. Wywiązała się śmieszna polsko-chorwacka rozmowa. Pani nie do końca rozumie, co do niej mówię i co rysuję palcami w powietrzu. Naradzają się z mężem. Po chwili mówi do niego “Moze bic to?”. Podłapałam słowa brzmiące podobnie po polsku i mówię “Może być to”. Pokazują nam, w którą stronę iść. Domyślamy się, że mamy iść do centrum miejscowości.

Idziemy w dół podobną trasą co w drugą stronę i schodzimy ze schodów. W oddali widzimy Donji Humac.

Brac-224

Kierujemy się w wyznaczonym kierunku. Po przebyciu kilkuset metrów przed naszymi oczami ukazuje się poszukiwany „domek”. Tak dokładnie jest to Kaplica świętego Piotra, a na jej dachu rośnie od ponad stu lat sosna. W 1969 roku została uznana jako pomnik przyrody.

Brac-227

W drodze do samochodu widzimy takie ruiny:

Brac-228

Wracamy na parking. Jedziemy dalej.

Brac-229

Nasz cel to Pustelnia Blaca. Do Pustelni prowadzi droga piaskowo- żwirowa. Nie ma dużych dziur, dlatego na spokojnie można dojechać samochodem, nawet z niższym zawieszeniem. Chłodzimy się jeszcze chwilę w aucie i wyruszamy w drogę. Polecam zaopatrzyć się w obuwie trekkingowe. Trasa nie jest bardzo trudna, ale momentami jest duża ilość kamyków i łatwo o poślizgnięcie się.

zdjęcia z trasy:

Brac-230

Brac-231

Po ok. 30 minutach docieramy do celu.
Do pustelni można dotrzeć też drogą morską z Bolu. Płynie się stamtąd statkiem do zatoki Blaca i stamtąd z przewodnikiem idzie się w górę do pustelni. Nie wiem, która opcja jest lepsza. My wybraliśmy drogę lądową. Tak nam było najwygodniej.

Brac-238

Brac-243

Brac-242

Brac-241

Brac-240

Brac-239

Brac-233

Brac-234

Brac-236

Brac-235

Zwiedzanie pustelni za nami. Odpoczywamy. Jest straszny upał. Zastanawiamy się, czy nie zejść do zatoki Blaca, ale wspólnie dochodzimy do wniosku, że w takim upale droga powrotna pod górę zajmie nam minimum półtorej godziny. Szkoda czasu i wysiłku. Robimy jeszcze zdjęcia z ścieżki z widokiem na całą pustelnię i kierujemy się w stronę auta.

Brac-244

Brac-245

Wracamy nieco inną ścieżką.

Brac-246
Dochodzimy do auta i jedziemy dalej w stronę Vidovej Gory. Po drodze ten jeden jedyny raz nie popisuję się jako nawigator i lądujemy nad zatoką Farską, co wychodzi na dobre. Droga się kończy, nie ma zjazdu do zatoki. Nawet nie widać jej stąd. Za to przed nami jest wspaniały widok na sąsiednią wyspę Hvar.

Brac-247

Brac-249

Brac-248

Zawracamy i już bezproblemowo docieramy do celu. Końcowy odcinek trasy na Vidovą to przejazd przez las. Przy szczycie widzimy sporo zaparkowanych aut. Swoje zostawiamy obok i wędrujemy małą ścieżką na sam szczyt. Można też pójść drogą asfaltową. Niestety silny wiatr i mała widoczność uniemożliwiają obserwację niżej położonego miasta Bol oraz sąsiedniej wyspy Hvar.

Brac-250

Brac-260

Brac-259

Brac-258

Brac-257

Brac-256

Brac-255

Brac-254

Brac-253

Brac-252

Brac-251

Z Vidovej kierujemy się już w stronę Supetaru. Wydaje się, że to dopiero początek dnia, ale zwiedzanie Pustelni Blaca zabrało bardzo dużo czasu. Zajeżdżamy jeszcze do miejscowości Donji Humac. Czytałam, że można tam zebrać lawendę w okolicy kościoła. Wojtek czeka w samochodzie, a ja idę na poszukiwania. Zrywam bukiet, związuję go gumką do włosów i szczęśliwa wracam do auta. We wrześniu lawenda nie jest już fioletowa, a jakby szarawa, ale wciąż ładnie pachnie. Do dzisiaj przywieziony bukiecik ozdabia moją łazienkę.

Brac-261

Brac-266

Brac-265

Brac-264

Brac-263

Brac-262

W Supetarze zajeżdżamy do Lidla. To jest ogromny plus mieszkania w tym mieście, bo można tanio kupić coś do jedzenia (w innych miejscowościach nie ma Lidla). Kupujemy przyprawy, gnocchi i świeże branciny na obiad. Są to chyba najsmaczniejsze ryby w Chorwacji. Jedliśmy jeszcze orady, ale były trochę gorsze. Jak dobrze, że w apartamencie niczego nie brakuje i można sobie elegancko usmażyć rybki siedząc na tarasie z widokiem na Jadran.

Brac-267

Podczas obiadu powoli już zaczyna zachodzić słońce, a jeszcze nie udało mi się wykąpać tego dnia. Jedziemy szybko do Sutivanu- byliśmy tam wczoraj. Wjeżdżamy przy porcie i jedziemy wzdłuż morza nad zatoczki. Parkujemy przy zatoczce za Uvalą Likva. Pisałam, że byłam ciekawa dalszych zatok, dlatego tym razem idziemy dalej i upatruję inne miejsce. Dwie zatoki za Likvą szybko się kapię w ostatnich promieniach słońca. Robi się dosyć ciemno i chłodno. Fale coraz większe. Wojtuś zmartwiony patrzy, czy dam radę dopłynąć do brzegu. Wracamy.

Brac-268

W drodze powrotnej czeka na nas niemiła niespodzianka. Okazuje się, że port został zamknięty (zamykają go o 19) i musimy jechać inną drogą. Przypadkowo mijamy kościółek, którego szukałam podczas drugiego dnia pobytu na wyspie. Zdjęć nie robię- jest ciemno. Kręcimy się wąskimi uliczkami, nie możemy znaleźć drogi. Myśleliśmy, że utkniemy na noc, ale w końcu udaje się wyjechać z miasta.

Wieczorem odpoczywamy na tarasie i obserwujemy morze i oddalone światła z okolic Splitu. Czas na sen.

Dodaj komentarz